czwartek, 29 grudnia 2011

Policja potrafi być sympatyczna. Mistrz autoironii!

Być może to krzywdzące uogólnienie, ale czasami odnosimy wrażenie, że Polacy dzielą się na tych, którzy nie lubią policjantów, bo sami podpadli kiedyś stróżom prawa, albo... nie lubią policjantów, bo podpadł ktoś bliski. Entuzjastycznie nastawionych raczej brak.


Funkcjonariusze nigdy nie mieli u nas dobrej prasy, ale w ostatnich latach dostaje im się szczególnie mocno. Nie bez powodu, ale współczesna fala krytyki względem "psów", "pał" i "krawężników" to po prostu moda.Nienawiść względem policji jest trendy.

Na szczęście pojedynczy stróże prawa potrafią pokazać swój fach z nieco innej strony. Jeśli komuś "pan władza" kojarzy się jedynie z zadufanym formalistą ciętym na każdego, kto się rusza, tego zapewne zaskoczymy. Policjanci potrafią się z siebie śmiać.

A wystarczyło niewinne przejęzyczenie...


środa, 28 grudnia 2011

Ozdobił bombkami... krzak konopi indyjskich

Święta już za nami, ale atmosfera Bożego Narodzenia będzie niektórym towarzyszyła o wiele dłużej. Tak jak pewnemu Brytyjczykowi, który wykazał się niebywałą bezczelnością przyozdabiając kolorowymi bombkami...krzak konopi indyjskich. Niecodzienna "choinka" jeszcze długo nie da mu o sobie zapomnieć.


Kilka dni temu policja odwiedziła gospodarstwo w małej wsi w hrabstwie Kent, ale wcale nie po to, by złożyć domownikom świąteczne życzenia. Funkcjonariusze podejrzewali, że w niepozornym domu zorganizowano dobrze prosperującą linię produkcyjną marihuany.

Podejrzenia okazały się słuszne, bo w jednym z pokoi rosły dorodne rośliny, które następnie suszono i pakowano do sprzedaży. Co prawda 46-letni Ian Richards twierdzi, że produkował narkotyk jedynie na własny użytek, ale takie tłumaczenie raczej nikogo nie przekona. Zdaniem policji przedsięwzięcie Brytyjczyka miało "duży potencjał produkcji sporej ilości marihuany".

Najciekawszym akcentem świątecznej wizyty stróżów prawa było odnalezienie w innym pomieszczeniu ozdobionego krzaku konopi, który zastępował tradycyjne bożonarodzeniowe drzewko. Znalezisko określono mianem "całkowitego lekceważenia prawa" - donosi "The Guardian".

Mężczyzna miesiąc wcześniej został skazany na 1,5 roku pozbawienia wolności za handel narkotykami. Zlikwidowana plantacja może się przyczynić do znacznie dłuższego odosobnienia 46-latka.

wtorek, 27 grudnia 2011

Kurierzy oszaleli? Kolejny kompromitujący film



W ostatnich dniach mamy do czynienia z istnym zalewem Internetu nagraniami kompromitującymi kurierówróżnych firm. Wszystko zaczęło się od wybryku pracownika FedEx. Zdaniem autora głośnego nagrania, mężczyzna w nietypowy sposób dostarczył do jego domu zakupiony monitor.


Nawet nie fatygował się z dzwonieniem do drzwi i czekaniem na klienta - paczkę bezceremonialnie wrzucił na posesję przez wysokie ogrodzenie. Efektów można się było spodziewać, bo monitor został uszkodzony. Co ciekawe, adresat był wtedy w domu.






Sprawa zrobiła się na tyle głośna, że głos zabrał jeden z wysokich przedstawicieli firmy FedEx. Stwierdził, że to nie jest standardowe zachowanie i, że koniecznie chce się spotkać z poszkodowanym, by oficjalnie go przeprosić. Z kolei przyłapany pracownik przestał dostarczać przesyłki i na razie pracuje w biurze.

Mimo wszystko mamy nieodparte wrażenie, że firmy kurierskie zaczynają wykorzystywać tego typu wpadki. W ostatnich dniach na światło dzienne wypłynęło przynajmniej kilka filmów tego typu. Najnowszy przebój dotyczy firmy UPS.





hanter

poniedziałek, 26 grudnia 2011

Przemycała kokainę w implantach piersi i pośladków!

Przemytnicy narkotyków coraz częściej nas zaskakują. Wiedzieliśmy, że ich fantazja w ukrywaniu nielegalnych substancji jest nieograniczona, ale żeby aż tak... Włoska policja zatrzymała kilka dni temuprzemytniczkę, która dla zysku zaryzykowała nie tylko własnym wyglądem, ale i życiem.

Kobieta przyleciała do Rzymu z brazylijskiego Sao Paulo. Jej strategia wcale nie polegała na wtopieniu się w tłum turystów. Wręcz przeciwnie - ubrana była bardzo wyzywająco, a obcisły strój uwydatniał jejnienaturalnie wielkie krągłości.

33-latka, z zawodu modelka, wzbudziła spore zainteresowanie podróżnych, a także policji. Pewnie skończyłoby się na kilku uśmieszkach i uwagach co do jej wyglądu, ale kobieta niezbyt dobrze przygotowała się do akcji. Kiedy zapytano ją, jaki jest cel jej podróży do Włoch, nie potrafiła sensownie odpowiedzieć.

Zdecydowano o przeprowadzeniu rewizji. W obecności dwóch funkcjonariuszek Brazylijka rozebrała się i wątpliwości było coraz więcej. Wreszcie stwierdzono, że wielkie implanty piersi i pośladków nafaszerowane są czystą kokainą. W sumie "wydobyto" z niej 2,5 kg narkotyku.

Poświęcenie poszło więc na marne, a kobieta najprawdopodobniej spędzi długie lata w więzieniu.

sobota, 24 grudnia 2011

Mistrz świata w MASTURBACJI

Masturbacja to wyjątkowo ciekawy temat. Każdemu doskonale znany, przez wielu praktykowany, ale mało kto ma ochotę się do tego przyznać. Z badań amerykańskiego biologa, Alfreda Kinseya, wynika, że masturbuje się ok. 92 proc. mężczyzn i 62 proc. kobiet. Inne statystyki mówią o 95 proc. mężczyzn i 89 proc. kobiet.


Z kolei 40 proc. mężczyzn i 22 proc. kobiet przyznaje się do codziennego onanizmu. 55 proc. panów i 48 proc. pań masturbowało się przynajmniej raz w przeciągu ostatniego tygodnia. Poznajcie kogoś, kto robi to nie tylko codziennie, ale wręcz co chwilę. A na dodatek poświęca temu długie godziny.

Masanobu z Tokio jest mistrzem świata w masturbacji. Każdy dzień rozpoczyna od 2-godzinnego treningu. I robi to bez zażenowania w salonie przy obecności swojej dziewczyny. Kobieta wcale się nie peszy. Przyzwyczaiła się do nietypowego hobby ukochanego i zupełnie nie zwraca na niego uwagi.

Od 2008 roku jest niekwestionowanym mistrzem w tej konkurencji. Jego najlepszy wynik to 9 godzin i 58 minut. Nie wiemy, czy po tak długim czasie przynosi to jakąkolwiek przyjemność, ale brawa za poświęcenie. Zobaczcie krótki reportaż na jego temat:


czwartek, 22 grudnia 2011

Takie parkowanie to sztuka. Tylko 24 cm zapasu!

W sierpniu opublikowaliśmy nagranie z bicia niezwykłego rekordu w najwęższym parkowaniu. Poprzedni najlepszy wynik to sprawne postawienie samochodu pomiędzy dwoma innymi z zapasem zaledwie 26 centymetrów. Udało się to NiemcowiRonny'emu Wechselbergerowi.


Jednak już wtedy wiedzieliśmy, że wyzwanie podjął także pewien Chińczyk, który postawił przed sobą jeszcze bardziej ambitny cel. Jak na obywatela Państwa Środka przystało, do zadania podszedł bardzo ambitnie. Rekord poprawiał nie o symboliczny centymetr, ale 2, co w tym przypadku jest wyzwaniem naprawdę godnym mistrza.

Udało mu się to pod koniec lipca br., ale dopiero kilka dni temu na oficjalnej stronie "Księgi Rekordów Guinessa" pojawiło się nagranie z tego przedsięwzięcia. Wreszcie możemy to zobaczyć, więc wstrzymajcie oddech, bo przed Wami Zhang Hua z grupy Chery Car Stunts Performance Team.


środa, 21 grudnia 2011

Zostań mistrzem w... oglądaniu schnącej farby!

Jeśli kiedykolwiek marzyłeś o tym, by zostać mistrzem, ale nie masz specjalnych predyspozycji do bicia spektakularnych rekordów, ten konkurs jest zdecydowanie dla ciebie. Nie potrzebujesz stalowych mięśni, ogromnej siły i niesamowitej zwinności. Wystarczy odrobina cierpliwości.


Brytyjski portal internetowy skupiający najlepszych budowlanych specjalistów organizuje pierwsze w historiiMistrzostwa w Oglądaniu Schnącej Farby. Tak, nam też niewiele to mówiło, ale po poznaniu szczegółów, uważamy, że to naprawdę ciekawa inicjatywa. Pod warunkiem, że lubisz bezczynnie siedzieć i patrzeć się w ścianę. Tym razem dosłownie.

Eliminacje polegają na przesłaniu do organizatorów udokumentowanej próby bicia rekordu, czyli oglądania pomalowanej ściany, która z czasem zaczyna wysychać. Najlepsi zawodnicy, którzy zaimponują nie tylkocierpliwością, ale i fantazją, zostaną zaproszeni na oficjalny turniej rozegrany w obecności mediów. 

W wielkim finale znajdzie się sześciu uczestników, którzy zawalczą oczywiście o mistrzowski tytuł, ale dodatkową atrakcją jest nagroda w postaci iPada. Skąd pomysł na tak dziwną konkurencję? Inspiracją jest brytyjskie przysłowie "wolałbym oglądać, jak schnie farba", które odnosi się oczywiście do wyjątkowo nudnejsytuacji.

Koniec z rzucaniem słów na wiatr, bo teraz każdy może się przekonać, czy faktycznie jest w stanie to zrobić. Jak twierdzą organizatorzy, wcześniejsze treningi nie są wymagane, ale na pewno pomogą w podjęciu tego wielkiego wyzwania. Wygrywa ten, kto wytrzyma najdłużej.

Czekamy na filmową relację z wydarzenia. To będzie bardzo ekscytujące!

wtorek, 20 grudnia 2011

Znajomi kompromitują nas na Facebooku!

Facebook to naprawdę bardzo przydatna rzecz, ale pod warunkiem, że potrafimy z niego bezpiecznie korzystać. Niestety, wciąż niewielu zdaje sobie sprawę, że standardowe ustawienia prywatności to za mało i każdy powinien własnoręcznie zmienić je na bardziej praktyczne. W przeciwnym wypadku może być kiepsko.


Serwis umożliwia m.in. oznaczanie zdjęć nazwiskami przedstawionych na nich osób. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie to, że większość fotografii tego typu pochodzi zazwyczaj z imprez, gdzie pod wpływem alkoholu robi się różne rzeczy. Dowcipny znajomy oznaczy nas, kiedy właśnie schylamy się nad toaletą lub leżymy bezwładnie pod stołem, a kompromitujący materiał idzie w świat.

Warto bowiem wiedzieć, że przy standardowych ustawieniach zdjęcie, na którym zostaliśmy oznaczeni, wyświetla się także wszystkim naszym znajomych. A wśród nich często mamy znajomych z pracy, a nawet przełożonych. Podejrzewamy, że nigdy nie chcielibyśmy, by zobaczyli nas w takim stanie.

Z badania przeprowadzonego w Wielkiej Brytanii wynika, że aż 3/4 oznaczanych zdjęć przedstawia nas pod wpływem alkoholu. Ponad połowa ankietowanych przyznała, że zdarzyło im się być bohaterem takiejkompromitującej fotki, ale tylko co dziesiąty zmienił ustawienia, by wyświetlała się ona tylko niemu.

8 procent ankietowanych twierdzi, że znajomi oznaczyli ich na tak szokujących fotografiach, że mogło to doprowadzić nawet do zwolnienia z pracy. Dlatego poświęćcie kilka minut na zabezpieczenie się przed podobnymi sytuacjami lub... zweryfikujcie swoich znajomych.

poniedziałek, 19 grudnia 2011

Uważaj, to wkurza każdą kobietę

Co denerwuje kobiety? - na to pytanie wielu starało się znaleźć odpowiedź, ale zazwyczaj dochodzono do wniosku, że łatwiej wskazać zachowania, które nie wywołują u nich białej gorączki. To chyba jednak przesada, więc spróbujmy jednak wybrać to, co naprawdę doprowadza je do szału.


A jest to możliwe dzięki badaniu, jakie niedawno wykonano na zlecenie firmy Remington, producenta golarek, suszarek, prostownic i tym podobnych akcesoriów. Najważniejszy wniosek płynący z badania brzmi następująco - mężczyzna idealny nie istnieje.

Spośród 2 tysięcy ankietowanych kobiet, żadna z nich nie była skłonna uznać swojego partnera za 100-procentowy ideał. Średnia wyniosła zaledwie 69 proc. Czym podpadamy? Listę największych przewinień otwierabrak umiejętności dogadania się z jej rodziną. I chyba nie chodzi tylko o teściową.

Równie bolesne okazało się korzystanie z jej szczoteczki do zębów, zostawianie po sobie brudnej łazienki, kiepskie kontakty z jej przyjaciółmi czy nieradzenie sobie z dziećmi. Ranking najbardziej irytujących kobiety wad, znalazły się także takie pozycje jak: lenistwo, zaniedbany zarost na twarzy, pozostawianie na wierzchuobciętych paznokci, zbyt brawurowa jazda samochodem i wahania nastroju.

W drugiej dziesiątce znajdziemy m.in. niedokładnie ogoloną twarz, brak pomocy przy gotowaniu i zmywaniu naczyń, krytykowanie jej stylu jazdy samochodem, bekanie, puszczanie bąków, a nawet zbytnie przywiązanie do mamy. 

Mamy wrażenie, że TOP 20, to chyba za mało. Większość kobiet mogłaby mnożyć nasze słabości w nieskończoność. Ale może w tym ich urok?

niedziela, 18 grudnia 2011

Internet kręci się wokół nich. Największe zwierzęce gwiazdy tygodnia [VIDEO]

To niezwykłe, ale Internet opiera się głównie na... słodkich zwierzakach. W sieci od lat największą popularnością cieszą się materiały z zabawnymi stworzeniami. Tego typu treści mogą konkurować o palmę pierwszeństwa nawet z pornografią.


Media atakują nas dramatami, przemocą i złem, więc chociaż w cyberprzestrzeni mamy ochotę popatrzeć na coś sympatyczniejszego. W takim razie patrzcie i cieszcie się, bo poniżej znajdziecie kilka najpopularniejszych nagrań z mijającego tygodnia. Są pieski, są kotki, pingwiny i jest słodko.

Szczeniak kontra dziecko - kto wygra?













sobota, 17 grudnia 2011

Seksowne dziewczyny biją policjantów

Od 1927 roku amerykański tygodnik "Time" przyznaje tytuł Człowieka Roku. Wśród laureatów znajdziemy takie osobistości jak Michaił Gorbaczow, Jan Paweł II, Barack Obama czy ubiegłoroczny triumfator - Mark Zuckerberg. Zaszczytny tytuł za rok 2011 przypadł za to... protestującemu człowiekowi.


W ten sposób pismo chce oddać hołd tysiącom często anonimowych ludzi, którzy mobilizują się w bardziej lub mniej szczytnym celu. Powodów może być wiele - obalenie kolejnego dyktatora, sprzeciw wobec działańpaństwa czy społecznej niesprawiedliwości. Jak napisał "Time", człowiek protestujący to zarówno ten, który sprzeciwiał się tyranii w czasie arabskiej wiosny, jak i polityce fiskalnej państwa, jak w Grecji. Nie godził się z nierównomiernym podziałem dóbr, jak w czasie akcji Occupy Wall Street, jak i wyborczym fałszerstwom w czasie ostatnich wyborów parlamentarnych w Rosji.

Faktycznie, 2011 rok obfitował w znaczące protesty, bo do głosu doszli obywatele krajów z najróżniejszych zakątków świata. Wspominamy o tym nie bez przyczyny, bo właśnie atmosfera buntu i kontrowersje wokół działań władz stały się inspiracją tych niezwykłych zdjęć.

Amerykański fotograf Tyler Shields do tematu podszedł z charakterystyczną dla siebie przewrotnością. Zresztą, wystarczy spojrzeć:









piątek, 16 grudnia 2011

Usnął na twarzy swojej partnerki. Kobieta się udusiła!

Wypadki chodzą po ludziach, ale to co wydarzyło się w południowej Anglii, po prostu nie mieści się w głowie. Kobieta w sile wieku zmarła w wyniku... nocy spędzonej ze swoim partnerem. Para zwyczajnie zasnęła w swoich objęciach, a nad ranem okazało się, że 52-latka nie żyje.


Bohaterami tej dramatycznej historii są Robert Trigg Susan Nicholson. Spotykali się ze sobą od kilku miesięcy i pewnie robiliby to nadal, gdyby nie dramatyczny wypadek. Kochankowie spędzali wspólnie noc. Kiedy 47-latek obudził się kolejnego dnia, zorientował się, że leży na... głowie swojej partnerki.

Kiedy się podniósł, wszystko było już jasne. Twarz kobiety była sina, niewyczuwalne było tętno i oddech. Robert spał przez kilka godzin ze zwłokami swojej ukochanej. Śledztwo wykazało, że zgon nastąpił przez absolutny przypadek i nie ma dowodów na to, by mężczyzna miał sobie coś do zarzucenia.

W czasie snu osunął się na twarz kobiety i zablokował jej drogi oddechowe. Uduszenie mogło nastąpić w zaledwie kilkanaście sekund. W czasie oględzin ciała stwierdzono krwotok w jej gałce ocznej, na twarzy, szyi oraz górnej części klatki piersiowej.

Początkowo Trigg został zatrzymany pod zarzutem nieumyślnego spowodowania śmierci, ale ostatecznie został zwolniony bez postawienia jakichkolwiek zarzutów. Jeśli to faktycznie tragiczny zbieg okoliczności, to sam fakt uśmiercenia ukochanej kobiety jest dla niego wystarczająco dużym cierpieniem.

źródło: hanter

ZAGŁODZIŁ PSA... "w imię sztuki"! (PODPISZ PETYCJĘ)

ZAGŁODZIŁ PSA... w imię sztuki! (PODPISZ PETYCJĘ)To chyba jedna z najbardziej bulwersujących historii, o jakich słyszeliśmy Pewien "artysta" z Kostaryki, Guillermo Habacuc Vargas, jednym ze swoich "dzieł" uczynił... przywiązanego do ściany galerii umierającego, chorego psa. Czworonóg o imieniu Natividad wcześniej był przez niego głodzony. W 2008 roku zdechł na oczach oglądających go "miłośników sztuki". Wyczyn Vargasa spodobał się tak bardzo, że władze jego kraju postanowiły wysłać go jako reprezentanta na Biennale Ameryki Centralnej w 2008 roku.

Obecnie sprawa znów zyskała rozgłos, bo twórcy Biennale Ameryki Centralnej chcą poprosić "artystę" o ponowne wykonanie swojego popisowego numeru - z nowym psem, który ma umrzeć w imię zaspokojenia wrażeń estetycznych chorych ludzi. W internecie zawrzało - pojawiły się petycje do kierownictwa imprezy o zaprzestanie takich praktyk i zrezygnowanie z tego typu "happeningów". Jak na razie podpisało ją 7 tysięcy osób.

W sprawie chyba najbardziej bulwersujące jest to, że nikt z oglądających nie pomógł zwierzęciu. Aż trudno w to uwierzyć.

Dodajmy, że cztery lata temu pojedyncze osoby próbowały zainteresować losem Natividad odpowiednie służby, jednak nie odniosło to większego skutku. Miejmy nadzieję, że tym razem będzie inaczej. Petycję sprzeciwiającą się uśmiercaniu kolejnych zwierząt "w imię sztuki" możecie  Podpisać tutaj


ZAGŁODZIŁ PSA... w imię sztuki! (PODPISZ PETYCJĘ)


ZAGŁODZIŁ PSA... w imię sztuki! (PODPISZ PETYCJĘ)


ZAGŁODZIŁ PSA... w imię sztuki! (PODPISZ PETYCJĘ)

czwartek, 15 grudnia 2011

Wisła wyszła z grupy!!! Gol Odense w 93. minucie. Cud?

Wisła - Twente - PIŁKA NOŻNA - Liga EuropyNieprawdopodobne!!! Mało kto w to wierzył, ale piłkarze "Białej Gwiazdy" po zwycięstwie nad Twente 2:1 nie zeszli z boiska, jeszcze czekali i... chwilę po końcowym gwizdku nadeszła upragniona wiadomość. Odense strzeliło gola na 2:2 w 93. minucie meczu z Fulham. Dzięki temu Wisła i Legia grają dalej!

To był niezwykły wieczór w Krakowie. Około 15 tysięcy widzów zdecydowało się w środowy wieczór wspomóc swoim dopingiem piłkarzy Wisły w walce o awans do fazy pucharowej Ligi Europy. Do pełnego szczęścia potrzebna była nie tylko wygrana krakowian w meczu ze zwycięzcą grupy K Twente Enschede, ale również remis najgorszego zespołu w grupie duńskiego OB Odense, który na Craven Cottage w Londynie grał z Fulham.
Wszystko rozstrzygnęło się tuż przed godziną 23. Po końcowym gwizdku rosyjskiego sędziego Władisława Biezborodowa na stadionie w Krakowie rozpoczęło się oczekiwanie na cud, czyli na wyrównująca bramkę dla Odense. Po pierwszej połowie Duńczycy przegrywali 0:2, ale po zmianie stron gracze Fulham stracili kontrolę nad przebiegiem spotkania, co budziło głośne niezadowolenie u kibiców zespołu Martina Jola. Najpierw w 64. minucie z rzutu wolnego kontaktową bramkę zdobył Hans Henrik Andreasen, a w ostatniej akcji spotkania do wyrównania doprowadził Baye Djiby Fall. Wprowadzony w 78. minucie Senegalczyk wykorzystał dośrodkowanie Espena Ruuda i strzałem głową z pięciu metrów wprowadził "Białą Gwiazdę" do fazy pucharowej Ligi Europy.
Mistrzowie Polski w środowy wieczór zrobili jednak wiele by pomóc szczęściu. Od pierwszej minuty spotkania zaatakowali bramkę Twente i szybko ich ofensywne nastawienie zostało nagrodzone. W pole karne wbiegł wracający do wysokiej formy Łukasz Garguła, który swoją akcję zakończył mocnym strzałem. Broniący bramki gości zaledwie 21-letni Nick Marsman źle obliczył lot piłki, a ta po nabraniu specyficznej rotacji znalazła drogę do jego bramki.
Wisła - Twente - PIŁKA NOŻNA - Liga Europy

Po zdobytej bramce wiślacy cofnęli się i występujący w częściowo rezerwowym składzie goście to wykorzystali. W pole karne piłkę dośrodkował Denny Landzaat, a wspaniałym strzałem przewrotką popisał się Luuk de Jong. Siergiej Pareiko w tej sytuacji mógł tylko podziwiać kunszt holenderskiego snajpera.
Decydujące trafienie miało miejsce zaledwie 45 sekund po wznowieniu gry po zmianie stron. Piłkę daleko wykopał z własnego pola karnego Pareiko, Cwetan Genkow wygrał fizyczny pojedynek z Rasmusem Bengtssonem i w sytuacji sam na sam z Marsmanem zmylił golkipera gości. Obejmując drugi raz prowadzenie gracze Kazimierza Moskale nie popełnili błędu z pierwszej połowy, znacznie dłużej utrzymywali się przy piłce i piłkarze Twente z trudem przedostawali się pod pole karne wiślaków, a przez całą drugą część meczu nie udało im się stworzyć ani jednej klarownej sytuacji do wyrównania wyniku. Końcowy gwizdek rosyjskiego arbitra nie spowodował jeszcze eksplozji radości na krakowskim stadionie, ta miała miejsce dopiero wtedy, gdy dotarły informacje z Londynu...

Powiedzieli po meczu:
Kazimierz Moskal (trener Wisły Kraków) - Ja wciąż nie wierzę, nie może to do mnie dotrzeć. Piłka jest nieprzewidywalna i takie rzeczy się zdarzają. Chciałem pogratulować zawodnikom, bo wygrali i rozegrali bardzo dobry mecz. Jest wiele dyskusji czy dalej będę prowadził zespół, my jednak byliśmy skoncentowani na samym spotkaniu. Liczyliśmy na łut szczęścia i się udało. Brakowało nam skuteczności, ale ważne jest to, że stwarzaliśmy okazje, że zdobyliśmy dwa gole. Tak się wygrywa mecze.
Wisła - Twente - PIŁKA NOŻNA - Liga Europy

Co Adriaanse (trener Twente): - Widać dziś było, że to Wiśle bardziej zależało na odniesieniu zwycięstwa. Jednak moim zdaniem po pierwszych 45 minutach to mój zespół miał lekką przewagę. Nie zmienia to faktu, że polski zespół wygrał dziś zasłużenie. Wisła wyszła z grupy, a jej szansa na kolejny awans będzie zależała od tego, jak będzie wyglądać losowanie.
Wisła Kraków - Twente Enschede 2:1 (1:1)
Bramki dla Wisły: Łukasz Garguła (11'), Cwetan Genkow (46')
Bramka dla Twente: Luuk de Jong (39')
Fulham Londyn - OB Odense 2:2 (2:0)
Bramki dla Fulham: Clint Dempsey (27'), Kerim Frei (31')
Bramki dla Odense: Hans Henrik Andreasen (64'), Baye Djiby Fall (90')

Teściowa próbowała go zastrzelić - nagrał to na telefon!

Zawsze twierdziliśmy, że wyjątkowo niepochlebne opinie na temat teściowych to przesada, a ich obrażanie na każdym kroku to czysta złośliwość. Obawiamy się jednak, że ta historia nie poprawi prasy matkom naszych małżonek. Potwierdza bowiem stereotyp, że po teściowej nie można się spodziewać niczego dobrego.

Salvatore Miglino ze Stanów Zjednoczonych jakiś czas temu rozwiódł się ze swoją żoną. Rozpad związku okazał się trudny nie tylko dla małżonków, ale także dla jego teściowej. Uważała, że to on jest wszystkiemu winien i powinien za to zapłacić.

Zapłacił. Kilka dni temu mężczyzna miał odebrać od niej swojego 3-letniego syna. Gdy podjechał pod domteściowej, mimowolnie przeczuwał, że może się wydarzyć coś niedobrego. Włączył kamerę w swoim iPhonie, aby zarejestrować przekazanie dziecka (najwyraźniej kobieta sprawiała już problemy). Zarejestrował własną egzekucję.

66-letnia Cheryl Hepner wyciągnęła broń i dwukrotnie go postrzeliła. Na koniec dodała tradycyjne "odpier*** się ode mnie skur***". Po zajściu kobieta zadzwoniła na policję twierdząc, że to Miglino próbował zabić ją. Jednak zgłoszenie nie zabrzmiało zbyt wiarygodnie, bo kiedy poproszono ją o rysopis sprawcy, odpowiedziała, że to "sukinsyn odpowiedzialny za rozwód z jej córką".

Kobieta została oskarżona o usiłowanie morderstwa. Śledczy twierdzą, że nie było to zajście pod wpływem emocji, ale zaplanowana akcja. Mężczyzna dochodzi do siebie w szpitalu.


środa, 14 grudnia 2011

Zobacz nową iluminacje Katowickiego Spodka [ FOTY]

Kliknij na zdjęcie aby powiększyć.


\





Kliknij na zdjęcie aby powiększyć.

Taki czworonożny przyjaciel to skarb!

Całkiem niedawno zaprezentowaliśmy psa, który bez wątpienia może uchodzić za najlepszego przyjaciela mężczyzny. Ukraiński czworonóg sprawdza się nie tylko jako zaganiacz na polowaniach, ale także jakobiesiadnik. Wystarczyło jedno polecenie pana, by zwierzak pognał do samochodu i przyniósł w pysku butelkę wódki. W zamian nie chciał zbyt wiele - zadowolił się kawałkiem kiełbasy.

Dziś kolejny dowód na psie oddanie i ogromną inteligencję tych stworzeń. Być może będziemy monotematyczni, ale i tym razem czworonóg pełni rolę dostawcy napojów wyskokowych. Co prawda chodzi jedynie o piwo, ale odrobina złocistego trunku po męczącym dniu jeszcze nikomu nie zaszkodziła.

Zwłaszcza, kiedy sami nie musimy się fatygować, bo butelkę przyniesie nam domowy pupil. W tym przypadku nie jest to jednak banalne chwycenie za flaszkę leżącą gdzieś na wierzchu. Ten pies doskonale radzi sobie z otwieraniem lodówki i dosięganiem nawet na wyższe półki. O zamykaniu urządzenia zapomina, ale wystarczy jedno przypomnienie, by nadrobił to niedopatrzenie.