Nie chodzi tutaj o wielkie hity pokroju „Duke Nukem”, na które się czeka latami. Takie tytuły mają kosmicznie wysoko wywindowaną poprzeczkę i szanse, że sprostają oczekiwaniom graczy są tym mniejsze, im dłużej trzeba na nie czekać. Bo może to i prawda, że apetyt rośnie w miarę jedzenia, ale znacznie bardziej rośnie w miarę czekania. Nie chodzi też o wielkie firmy tworzące takie właśnie hity, jak Blizzard swoje „Diablo 3”. Chodzi o pojedynczych ludzi, geniuszy branży, którzy swoją kreatywnością, uporem i odwagą zmienili oblicze gier.Czy naprawdę byli genialni, czy mieli po prostu szczęście? Czy można ufać im tylko dlatego, że mają opinię geniuszy? Cały czas słyszymy bowiem o tzw. pewniakach, grach, które są skazane na sukces, bo wzięli się za nie ludzie, którzy wiedzą co robią i już pokazali co potrafią. Czy zatem warto kupować w ciemno ich dzieła? Bardzo szeroko zresztą reklamowane?
Okazuje się, że chłodny osąd i rozsądek przydają się także przy kupnie gier. Zanim więc nabędziemy tytuł, o którym w mediach aż huczy, bo patronuje mu swoim nazwiskiem wizjoner branży growej, przeczytajmy najpierw kilka recenzji, jak w przypadku wszystkich innych tytułów. Wizjonerzy też mają swoje wpadki.
"DAIKATANA" – George Romero
To chyba najbardziej klasyczny przykład takiej gry-pewniaka. George Romero to legenda branży. To on razem z Johnem Carmackiem stworzył „Quake’a”, więc po „Daikatanie” spodziewano się co najmniej ósmego cudu świata... I rzeczywiście. Choć minęło już 11 lat od premiery „Daikatany”, jej sława jest żywa do dziś. Zła sława oczywiście.
Tytułowa Daikatana to legendarny miecz samurajów, umożliwiający podróżowanie w czasie. Odnaleziony zostaje dopiero w XXV wieku przez japońskiego naukowca, który cofa się w przeszłość, aby zmienić historię. Akcja rozgrywa się w różnych epokach, a bohaterowie używają imponująco szerokiego wachlarza broni, od starożytnych modeli do futurystycznych. Brzmi to wszystko bardzo obiecująco, prawda? Cóż z tego jednak, jeśli „Daikatana” okazała się płytka, efekciarska i słabo grywalna. Okrzyknięta przez polskich graczy „Daikaszaną”.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz