Yang You-sin nie jest już młodzieniaszkiem, ale wciąż ma krzepę, jakiej mogą mu zazdrościć znacznie młodsi. Tajwańczyk przez całe życieZaczął szukać mniej konwencjonalnych rozwiązań i tak trafił na qigong, czyli tradycyjną chińską gimnastykęznaną już od starożytności. Polega na przyjęciu odpowiedniej postawy, głębokim oddechu i maksymalnym skupieniu umysłu. Wpływa pozytywnie nie tylko na zdrowie ciała, ale i ducha. Jednak pan Yang podszedł do tematu w mniej standardowy sposób.
Kiedy pozbył się bólu, wtedy zaczął go sobie zadawać sam. Zaczął dążyć do uzyskania tzw. żelaznego krocza. Dyscyplina wymyślona przez Tu Jin-sheng, to sport tylko dla największych twardzieli. W tym przypadku nie liczy się wyłącznie siła mięśni, ale opanowanie, precyzja i wytrzymałość. Ciężar, jak sama nazwa wskazuje, zawieszony jest na przyrodzeniu.
Trening rozpoczyna się od podniesienia kilku skromnych ciężarków. W finałowym momencie zawodnik dźwiga nawet 230 kilogramów! Trudno powiedzieć, w jaki sposób tak wielki ciężar zawieszony jest na tak delikatnej części ciała, ale z oczywistych względów nie dysponujemy obrazującymi to zdjęciami. Wyzwanie polega nie tylko na podniesieniu ciężaru, ale także utrzymaniu go w powietrzu przez około 30 sekund.
Koneserzy takiej rozrywki są zachwyceni występami Yanga. Nic więc dziwnego, że Tajwańczyk otrzymuje zaproszenia ze wszystkich zakątków świata. Mamy nadzieję, że po tak wyczerpujących ćwiczeniach ma jeszcze siłę na "trenowanie" z własną żoną.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz