Od pewnego czasu uprawiam piłkę nożną pod blokiem. Tego pokrzywdzonego kopałem tylko prawą nogą. Po żebrach, po głowie. Nie za lekko, nie za silno – mówił śledczym 16-latek, który razem z dwoma kolegami zakatował mężczyznę w Tarnobrzegu. Konrad zginął, bo nie poczęstował ich papierosem. Nie palił.- Nie umiem teraz o tym rozmawiać. Może kiedyś znajdę w sobie taką siłę, ale dziś nie potrafię, dziś to za dużo. Byłam w sądzie, spojrzałam na zabójców mojego męża. Czy wybaczyłam? Każdy z nas ma sumienie, każdy powinien wybaczyć, żeby w miarę normalnie żyć. Ja potrzebuję jeszcze czasu, żeby wybaczyć.
Tak mówi pani Aldona, kiedy rozmawiamy na klatce schodowej na jednym z tarnobrzeskich osiedli. Byliśmy umówieni na rozmowę, ale teraz, na tej klatce schodowej kobieta łamiącym się głosem mówi, że na spotkanie z dziennikarzem jest jeszcze za wcześnie, że ona jeszcze nie potrafi rozmawiać o tym, co się stało.
Niespełna rok temu Aldona pochowała męża. Konrada na śmierć zakatowało trzech młodych chłopaków, gdy wieczorem wracał do domu. Nie poczęstował ich papierosem.
To nie prima aprilis
Kończył się marzec, a Konrad kończył właśnie remont domu na wsi. Od roku pracował już na własny rachunek, prowadził firmę budowlaną. Pracował z Adamem, swoim kolegą. Tego dnia, po robocie, panowie postanowili pójść na piwo do lokalnego baru. Zabawili mniej więcej do północy. Nie byli pijani, ale na pewno szumiało im w głowach. Kiedy wracali do domu zaczynał się właśnie kwiecień. Prima aprilis.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz