Wypadki chodzą po ludziach, ale to co wydarzyło się w południowej Anglii, po prostu nie mieści się w głowie. Kobieta w sile wieku zmarła w wyniku... nocy spędzonej ze swoim partnerem. Para zwyczajnie zasnęła w swoich objęciach, a nad ranem okazało się, że 52-latka nie żyje.Bohaterami tej dramatycznej historii są Robert Trigg i Susan Nicholson. Spotykali się ze sobą od kilku miesięcy i pewnie robiliby to nadal, gdyby nie dramatyczny wypadek. Kochankowie spędzali wspólnie noc. Kiedy 47-latek obudził się kolejnego dnia, zorientował się, że leży na... głowie swojej partnerki.
Kiedy się podniósł, wszystko było już jasne. Twarz kobiety była sina, niewyczuwalne było tętno i oddech. Robert spał przez kilka godzin ze zwłokami swojej ukochanej. Śledztwo wykazało, że zgon nastąpił przez absolutny przypadek i nie ma dowodów na to, by mężczyzna miał sobie coś do zarzucenia.
W czasie snu osunął się na twarz kobiety i zablokował jej drogi oddechowe. Uduszenie mogło nastąpić w zaledwie kilkanaście sekund. W czasie oględzin ciała stwierdzono krwotok w jej gałce ocznej, na twarzy, szyi oraz górnej części klatki piersiowej.
Początkowo Trigg został zatrzymany pod zarzutem nieumyślnego spowodowania śmierci, ale ostatecznie został zwolniony bez postawienia jakichkolwiek zarzutów. Jeśli to faktycznie tragiczny zbieg okoliczności, to sam fakt uśmiercenia ukochanej kobiety jest dla niego wystarczająco dużym cierpieniem.
źródło: hanter
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz