W dzisiejszych czasach uzależnienia to nie tylko alkohol, nikotyna czy narkotyki. Chorobliwy może być nadmierny popęd płciowy, zbyt długie surfowanie po Internecie, a nawet picie... Coca Coli. Dobrze wie o tym pewien Brytyjczyk, który pochłania kilka litrów tego napoju gazowanego dziennie.Darren Jones swoją przygodę z Colą rozpoczął jeszcze jako nastolatek. Problem w tym, że już dawno wyrósł z krótkich spodenek, a jego uzależnienie przybiera na sile. Ojciec dwójki dzieci otwarcie przyznaje, że nie wyobraża sobie bez tego życia i prosi o pomoc.
38-latek doszedł wreszcie do wniosku, że dietetyczna Cola (wcale nie chodzi o walory "zdrowotne", ale ta smakuje mu najbardziej) dominuje w jego życiu. Może zapomnieć o wszystkim, ale kilkanaście szklanek napoju dziennie to dla niego absolutne minimum. Tygodniowo wlewa w siebie ponad 40 litrów.
Kiedy jakimś cudem nie ma przy sobie choć małej butelki (w domu ma cały skład, który systematycznie uzupełnia, a bez podręcznej butelki raczej nie rusza się z domu), wpada w szał. To sytuacja analogiczna do momentu, kiedy uzależniony od nikotyny orientuje się nagle, że nie został mu ani jeden papieros.
Na razie uzależnienie nie wpłynęło znacząco na stan jego zdrowia, ale przyjmując tak duże ilości sztucznego słodzika (aspartamu) oraz kofeiny, to prawdopodobnie jedynie kwestia czasu. Już teraz jest mocno otyły. Rzecznik Coca-Coli komentując sprawę stwierdził, że produkowane przez nich napoje spożywane w umiarzesą częścią... zdrowej diety i aktywnego stylu życia.
Mamy nadzieję, że Darrenowi wreszcie uda się zmienić ten styl. Wyraźnie mu nie służy.
Jak ja bym wyżarł tyle litrów coli :D to bym ppeknol jak balon :D do tego w tydzien 40l to ja tyle nawet na 2 miechy nie pije :D
OdpowiedzUsuńo boże boże :O
OdpowiedzUsuń