Czy kiedykolwiek kobieta radziła, byś liczył się ze słowami? Czasami to nie tylko groźba wypowiedziana w nerwach, ale realne ostrzeżenie. Przekonał się o tym pewien Szkot, który tak podpadł swojej małżonce, że ich sprzeczka zakończyła się przed obliczem sądu.Niejaki Anthony Cameron spędził Sylwestra w dość nerwowej atmosferze. Wypił nieco alkoholu, później pokłócił się ze swoją żoną, którą nazwał nawet "prostytutką". 40-latek przyznał później, że w stanie upojenia alkoholowego robi różne nieprzewidywalne rzeczy i bywa agresywny.
Kobieta poprosiła o interwencję policję. Niestety, Anthony nie prędko będzie mógł przeprosić matkę swoich dzieci. Najpierw zabrano go do aresztu, później musiał się tłumaczyć przed sądem. Nawet jeśli bardzo żałuje swojego zachowania (nakrzyczał także na syna), to nie prędko będzie miał okazję ją przeprosić.
Przez pół roku nie będzie mógł się do niej odezwać. Powodem nie jest jednak osadzenie w więzieniu, alesądowy zakaz rozmawiania z poszkodowaną. W ten sposób ma dojść do poprawy relacji między nimi. Co ciekawe, małżeństwem są dopiero od 1,5 roku, ale razem żyją już... 17 lat.
Jesteśmy bardzo ciekawi, czy takie nietypowe rozwiązanie przyniesie oczekiwany efekt. Mamy nadzieję, że półroczna rozłąka zakończy się pojednaniem, a nie rozwodem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz